Amerykański stand-upper przestawia swoje, jakże prawdziwe, spojrzenie na różnego rodzaju używki. Zdecydowanie polecam.
Skandynawia za mniej niż 500 euro
Polecam felietony Jana Marii Fijora o jego podróży po Skandynawii. Naprawdę ciekawe i otwierające oczy. Część z tego co pisze o Szwecji pokrywa się z tym co zamieściłem w swoim artykule Szwecja – cud socjalizmu czy równia pochyła
Skandynawia za mniej niż 500 euro (I)
Skandynawia za mniej niż 500 euro (II)
Autor: Jerry o 17:47 0 komentarz(y)
Moje kondolencje Ameryko
Amerykanie wybrali. Wybrali socjalistę. Z dwóch czerwonych populistów wybrali tego bardziej czerwonego. Już na samym starcie byli niestety na straconej pozycji. Zapomnieli co sprawiło, że ich kraj stał się najpotężniejszym na świecie. Zapomnieli o wolności. Jak powiedział Tomasz Jefferson: Nic nie jest niezmienne prócz przyrodzonych i niezbywalnych praw człowieka. Prawa do życia, wolności i dążenia do szczęścia. I w oparciu o tą prawdę powstał naród amerykański. Ale z mentalności tamtych ludzi niewiele już zostało.
Amerykanie wybrali. Wybrali czarnego prezydenta. Czy kolor skóry ma znaczenie? Żadnego. Czyny człowieka mówią o nim, nie wygląd. Wiele osób zarzucało głosującym na McCaina, że robili to, gdyż są rasistami. A co powiedzieć o murzynach i Latynosach, którzy oddali swój głos na Obamę? Czyżby głosowali oni wyłącznie dlatego, że uważali go za lepszego kandydata, czy też dlatego, że uważali go za "swego"? Cóż, stereotypy rasistowskie są w każdym człowieku. I mózg korzysta z nich podświadomie. Moim zdaniem nie jest to ani dobre ani złe. Co najwyżej głupie, bo nie kierujemy się rozumem. A w przypadku wyborów w USA rozum powinien powiedzieć: Zamiast wybierać między czerwonym czy niebieskim* socjalistą, lepiej zostań w domu i odpocznij z rodziną. I tak nic nie zmienisz.
Amerykanie wybrali. Wybrali drugiego Roosevelta. Wybrali wprowadzenie kolejnego "New Deal", pewnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Kryzys, który dopiero nadejdzie tak bardzo spustoszy USA, że z każdej strony podniesie się krzyk, żeby państwo coś z tym zrobiło. Obama nie będzie miał wyboru i skorzysta ze "sprawdzonych" rozwiązań, które cofną jego kraj o kilkanaście (o ile nie więcej) lat. Kryzys spowodowany przez FED i gigantyczną produkcję papierowego pieniądza obecna administracja chce ratować zwiększając szybkość pracy pras drukarskich. A przyszła administracja będzie sprzątać po kryzysie ograniczając ludziom swobodny przepływ kapitału i wiążąc przedsiębiorczość pętami regulacji. To tak jakby najpierw grupa podpalaczy przebrała się za strażaków i zaczęła polewać płonący budynek benzyną, a jak już zostaną tylko zgliszcza, to inna grupa będzie maksymalnie przeszkadzać w odbudowie, wiążąc ludziom ręce z tyłu i twierdząc, że tak będzie lepiej.
Amerykanie wybrali. I jest to smutna wiadomość dla nich. Ale jeszcze smutniejsza jest dla Obamy. To on będzie tym prezydentem, który "sprowadzi" kryzys. I nic co zrobi, tego nie zmieni. Nie zmieni, gdyż Obama musiałby najpierw wyrzec się swoich poglądów i zrobić coś dokładnie przeciwnego do tego co chce uczynić.
Moje kondolencje Ameryko, chociaż te słowa powinienem napisać już wtedy gdy było wiadomo, jacy będą główni gracze w tych wyborach. Szkoda tylko, że częściowo ten wybór odbije się na nas.
*) Czerwony jest kolorem partii republikańskiej, a niebieski demokratycznej
Autor: Jerry o 17:47 0 komentarz(y)
Etykiety: polityka
Wybory prezydenckie w USA 2008
Google udostępniło bardzo fajny gadżet. Można zobaczyć wyniki wyborów prezydenckich w USA z podziałem na poszczególne stany. Co prawda nie ma znaczenia kto wygra, ale mimo to jakoś ciekawość jest u mnie silniejsza.
Autor: Jerry o 23:28 0 komentarz(y)
Etykiety: polityka
Dwulicowość "lyberałów"
Na blogu Religia Pokoju pojawił się świetny rysunek:
Tak właśnie wygląda obecnie zdegenerowane, "lyberalne" podejście do religii. Obrażanie chrześcijan traktowane jest jak coś najwyższych lotów. Inne religie są zaś traktowane jak, nomen omen, święte krowy. Doszliśmy do momentu, w którym wolność słowa jest tylko pustym sloganem.
To, co piszę, może się niektórym z Was wydać dziwne. Jak to? Antyklerykał bierze w obronę uczucia religijne chrześcijan? Nie, nie popadłem w schizofrenię. Nie zamierzam też bronić niczyich uczuć religijnych. Nie znoszę po prostu sytuacji, w której się promuje jedną grupę kosztem innej. A gdy dzieje się tak w sferze wierzeń mamy do czynienia z klerykalizmem.
Uczucia, nie tylko religijne, są osobistą sprawą każdego człowieka i w każdej chwili ktoś może je urazić. Jeżeli ktoś kocha złote rybki, zapewne poczuje się obrażony słysząc o nich dowcip. Zapalony koniarz na widok końskiej jatki dostanie białej gorączki. Czy należy zakazać wszystkich ludzkich zachowań? Na pewno każde kogoś uraża.
Gdyby panowała wolność, sytuacja byłaby bardzo prosta. Ktoś uraził Twoje uczucia? Po prostu zaczynasz go bojkotować i przekonujesz innych, żeby postąpili podobnie. Pewnie nie wszyscy byliby zadowoleni z tego systemu, gdyż nie można wtedy kneblować niewygodnych poglądów. Taka jest cena wolności. Jeden artysta spali biblię, inny narysuje gwiazdę Dawida na murze (jeżeli to nie jego mur, to może beknąć za wandalizm). Różnica wyłącznie estetyczna. Dla mnie osobiście podobny poziom artystyczny.
Autor: Jerry o 20:28 8 komentarz(y)
Etykiety: antyklerykalizm, sztuka, wolność
